Translate

środa, 3 lipca 2013

PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ.

       Coraz więcej moich znajomych wkracza w jakiś sposób w prawdziwe, dorosłe życie. Niektórzy powoli zakładają rodziny, inni myślą o przyszłej karierze i rozkręcają swój biznes, jeszcze inni kończą studia, zmieniają miejsce zamieszkania, zaczynają pracę. Mniej więcej za rok o tej porze, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, i dla mnie coś się zmieni. Będę zmuszona rozpocząć swoje własne dorosłe życie jako pani magister inżynier architekt, czy tego chcę, czy nie chcę. Być może wielkie zmiany nastąpią stopniowo, jednak dziś ten moment wydaje się być naprawdę rewolucyjny.
        Kilka lat temu spodziewałam się, że jak już będę mieć te dwadzieścia-kilka lat, to wszystko będę mieć poukładane w głowie. Ten wiek, koniec studiów, zupełnie nowy etap w życiu wydawał się na tyle odległy, że miałam wrażenie, że będę wtedy zupełnie inną osobą. Jak strasznie się wtedy myliłam. Zawsze wychodziłam z założenia, że należy szukać w życiu pasji, bo tylko ona jest w stanie zapewnić nam satysfakcję i szczęście. Nie pieniądze, nie wielki sukces, ale ta dziedzina, która nam tak przypasuje, że po prostu będziemy chcieli się jej poświęcić. Zawsze też uważałam, że tylko nielicznym udaje się względnie szybko tą pasję znaleźć, a jeszcze rzadziej pokonać lęk, by to właśnie na niej się skupić. Dlatego też próbowałam różnych rzeczy, powoli zbierałam pomysły na siebie, wierząc, że w końcu coś mnie oświeci. I na tym upłynęło tych kilka lat, a ja wciąż jestem tą samą osobą, co kiedyś i nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić. Przynajmniej tak było dotychczas. Ostatnimi czasy jednak zaczynam zmieniać zdanie.
     Mimo że znam osoby, które zdecydowanie minęły się ze swoim powołaniem i robią w życiu coś, czego naprawdę nie lubią, większość moich bliskich mimo wszystko wciąż nie wyobraża sobie siebie robiących coś innego, niż teraz. Mimo wielu trosk i zmartwień związanych z ich ścieżką, nadal są pewni swoich wyborów. Nasuwa mi się więc pytanie, czy moje dotychczasowe przemyślenia były słuszne. Czy należy szukać w życiu tej jednej wielkiej pasji? A jeśli tak, to jak to zrobić i się w tym szukaniu nie zatracić?
      Gdy mam pomóc innym w rozwiązaniu jakiegoś problemu, nie brakuje mi realistycznego spojrzenia, a większość moich znajomych zazwyczaj sądzi, że mam wszystko poukładane i twardo stąpam po ziemi. Prawda jest taka, że gdy mam ogarnąć swoje życie, to delikatnie mówiąc, dość romantycznie do wszystkiego podchodzę. Zastanawiam się, rozmyślam, gdybam. Nie potrafię się zdecydować, co robić, wzdycham, wyczekuję jakiegoś znaku od losu, że podążam w dobrym kierunku. Czasami wpadam w panikę, że wciąż nie znalazłam czegoś dla siebie. Generalnie rzecz ujmując, lubię sobie utrudniać życie i wprowadzać wielki chaos. Średnio raz na dwa tygodnie przeżywam kompletną rewolucję poglądów lub planów, myśląc, że teraz to już na pewno wiem, co chcę w przyszłości robić.
     Ale może się mylę. Może tak naprawdę zero w tym wszystkim romantyzmu. Może to czysta matematyka. Algorytm, na którym po prostu trzeba się skupić i wybrać metodę dojścia do rozwiązania. Może bezsensownie jest szukać tego, co mnie porywa, a czego mogę nigdy nie znaleźć? Może czas na kolejną rewolucję, ale z zupełnie innej strony niż dotychczas?
    Zamiast w nieskończoność sprawdzać się w nowych sytuacjach i testować nowe dziedziny w poszukiwaniu tej jedynej, lepiej potraktować to po prostu jako możliwość uczenia się różnorodnych rzeczy i z niej korzystać. Nie warto podporządkowywać swoich życiowych planów czemuś, co być może nigdy się nie znajdzie. Warto zatrzymać się na chwilę w tym chaosie wątpliwości i zastanowić się, w czym już jestem dobra i jakie umiejętności i cechy charakteru już mam, które mogą umożliwić mi robienie czegoś ciekawego. Bo istnieje duża szansa, że w tej plątaninie myśli czai się jeden dobry pomysł, który się pominęło. Nie ma sensu gdybać i próbować na siłę wywracać swoje życie do góry nogami, bo mimo że uważam, że każdy jeśli tylko chce, może wszystko, to może jednak nie wszystko powinien.
       Dzięki temu, że wiem, jakie są moje mocne strony, jakie umiejętności posiadam i na czym mam się skupić, by je jeszcze bardziej rozwijać, łatwiej dostrzegam to, czego tak długo szukałam. Tę rzecz, w której mogę być naprawdę dobra, bo wiem, że się do niej po prostu nadaję. A jeśli mamy poczucie, że w czymś jesteśmy dobrzy, to o wiele łatwiej o pasję, chęć do dalszego działania i motywację. Dlatego sercowe rozterki odkładam na bok i do życiowych planów podchodzę z głową.

         Ach, żebym tylko nie zmieniła zdania.


Izka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz